niedziela, 19 września 2010

4.

Zachodzące słońce, połoźyło swe pomarańczowe dłonie na koronach drzew w parku jedności poloni z Macierzą(1). Ławki skryły się w pół cieniach, wrony i gołębie zachłannie wydłubywały ziarenka z ściołki, a okoliczni żule przegladali kosze w poszukiwaniu butelek po piwie. Na murku, okalajacym pomnik Sikorskiego, siedział chłopak, paląć Chico Rave(2). Cień, rzucany przez czarny kaszkiet, zasłaniał mu twarz, pokrytą maską zniecierpliwienia. Luca nie musiał widzieć jego twarzy, by to zauważyć. Mało interesował go jakiś chłopak, więc zsuhnął powoli wzrok i utkwił go przed sobą.
-Skurwysyn - powiedział do siebie.
Po kilku metrach, spopstrzegł przed sobą średniego wzrostu mężczyznę, ubranego w prochowiec i czarną fedorę. Mijając go, uchylił kapelusza i bardzo zręcznie odebrał malutkie zawiniątko.
Mati siedział na sikorce i czekał na chłopaków.
- Dziesięć minut kurwa - rzucił przez zęby
Nagle zobaczył dziwwnego faceta. Nie chodziło tu w cale o jego czarny kapelusz z białą taśmą, prochowiec i czarno-białe buty rodem z lat trzydziestych - to nie to. Coś dziwnego biło od tego kolesia, coś nienaturalnego, coś chłodnego, coś wyrachowanego, coś cholernie silnego. Coś było najlepszym określeniem, bo tylko głupiec mógłby nazwać to energią czy aurą.
- Do tego makaroniarskie rysy - szepnął do siebie.
Rzucił niedopałek i rozgniótł go stopą. W alejce spostrzegł znajome sylwetki, podniósł się i ruszył na spotkanie.
Luca szedł dość szybko. Nie miał zamiaru spóźnić się na jedenastkę, bo wtedy musiałby jechać taryfą - to nie był dobry pomysł. Na szczęście autobus spóźnił się i chłopak spokojnie zajął miejsce. Podróż trwała krótko - wysiadł pod komendą wojewódzką i ruszył w jej kierunku. Tuż przed wejściem mocniej zacisnął wargi.
Bramka wykrywacza metali zadźwięczała. Posterunkowy spojrzał na monitoring i podszedł do niej. Popatrzył fachową i pomachał pałką w jej wnetrzu. Zadźwięczała.
- Głupie gówno - stwierdził rzeczowo i wrócił na miejsce.
Luca dotarł do gabinetu oficera Prostowskiego i wszedł do środka. Pokój był skromnie urządzony; duże biurko ze sklejki, które pokryto ciemną okleiną, czarne krzesło obrotowe po jego jednej stronie i dwa rozkładane, metalowe po drugiej. Na blacie stało zdjęcie małżonki i popielniczka. Obok biurka znajdowała się metalowa szafka na akta. Ostatnim elementem wystroju był paskudny obraz wiszacy na ścianie. Luca sięgnął po krzesło, postawił je za drzwiami i usiadł, oczekuąc na oficera.
Mati szedł za Łucznikiem. Cały czas zachowaywał dystans, pozwalający mu zachowanie anonimowości i dający szansę nartychmiastowej reakcji. Gdy tylko Byku zagadnął Łucznika, Mati skoczył jak tygrys, rozkładająć pałkę teleskopową. Wykonał potężny zamach i, biegnac jeszcze, walną cynkiera w uda. Chłopak padł na ziemię jakby nagle stracił władzę w nogach.
Drzwi gabinetu uchyliły się lekko. Do pomieszczenia najpierw wsunął się tłumik, później cała sylwetka, dobrzez zbudowanego policjanta. Luca błyskawicznie wyprowadził prawy prosty, trafiając przeciwnika w ucho. Siła i precyzja, powaliły oficera, wytrącając mu broń z dłoni. Luca zamknał drzwi i podszedł do policjanta. mężczyzna próbował dobyć paralizatora, ale Luca był szybszy i już po chwili jego kolano maiżdżyło twarz Prostowskiego. Asassyn wydobył z kieszeni niedużą fiolkę i zbił szklaną osłonkę. Stanął nad policjantem i wbił mu niewielką iglę w mięsień kapturowy.
- Vendetta skurwysynu - powiedział i zniknął.
Chłopcy flekowali(3) Łucznika, póki nie usłyszeli syren policyjnych. Zostawili zakrwawionego chłopaka na chodniku i pobiegli w kierunku drugiego liceum. Dzisiejszej nocy księżyc połyskwał na czerwono.
Luca wrócił do domu przed północą, jednak nie zdziwiło go, palące się ww kuchni światło.
- Mam nadzieję, że nie zrobiłeś niczego głupiego - powiedział ojciec, wychodząc z kuchni - Ten pezzonovante(4) nie zasłużył na śmierć.
- No padre - odpowiedział Luca, wchodząc po schodach - Wstrzyknąłem mu jad Wałęsaka Brazylijskiego.
- Che(5)?
- Do końca życia będzie impotentem, a każda erekcja sprawi mu ogromny ból.
- Bene - odpowiedział ojciec, uśmiechając się parszywie.






______________________
1. Park okalający pomnik Sikorskiego
2. Chicos Rave 10's - ręcznie zwijane, meksykańskie cygaretki
3. flekowac - kopać
4. pezzonovante - "ważniak"
5. che - co

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz