Luca leżał na łóżku i myślał. To co się dzisiaj wydarzyło, było najgorszym prezentem urodzinowym, o jakim mógł tylko pomyśleć, a koszmar nadal trwał.
Wszystko zaczęło się, gdy rano znalazł krótką notkę od ojca. Dowiedział się z niej, iż Luigi pojechał po Rocha, będą w domu o dwunastej dwadzieścia, a podczas nieobecności ojca zastąpi go wójek Franek. Przez pierwsze kilka godzin Luca szczerze się cieszył. Po pierwsze, wreszcie przyjedzie jego młodszy brat, a po drugie, będzie mógł troche poleniuchować. Radość szybko minęła, gdy o dwunastej dwadzieścia do domu wszedł, umazany krwią, ojciec.
- Sukinsyny z policji zaczęły do nas strzelać - powiedział rozluźniając krawat - To była obstawa kawskich - wydyszał - Roch jest w szpitalu, dostał sześć kul.
Luca zacisnął pieści, aż strzeliło mu w stawach. Szybko uspokoił się, tylko głupiec reaguje emocjonalnie.
- Wypełnię vendettę - powiedział do ojca, sięgając po płaszcz
- Bene - odpowiedział ojciec, chwycił go za ramię i przysunął do siebie - Luca, Roch żyje i na pewno z tego wyjdzie.
- Si padre.
Tak wyglądał ten dzień. Dziś załatwił pierwszego policjanta, jutro będzie kolejny, a kawscy też dostaną za swoje. oczy zaczęły mu sięzamykać, więc ustawił budzik i zasnął.
Gdy tylko usłyszał dzwonek, podniósł się i udał pod prysznic. Musiał się spieszyć, ponieważ, według jego informatora, podporucznik będzie na ostrzu(1), tylko miedzy dziewiątą, a dziewiątą trzydzieści. Gdy Luca skończył się ubierać, zbiegł na dół. W kuchni czekał na niego ojciec, a to nie oznaczało niczego dobrego.
- Luca ma dla ciebie ważne zaadnie - powiedział - Vendettę dokończy kto inny - uprzedził pytanie syna - Musisz natychmiast jechać do Krakowa. Pewien giełdak(2) przekroczył granice i rodzina Wantroffów, nie chce go już dłużej oglądać - luca zdziwił sięna te słowa, zawsze dostawał to w liście - Rodzina ma życzenie co do niego - kontynuował ojciec - Proszą, by zginął od noża.
- Dobrze ojcze - odpowiedział Luca - O której mam pociąg?
- Samolot odlatuje za godzinę.
Luca nic nie odpowiedział, tylko wrócił do pokoju, by się przebrać i przygotować. Założył czarny garnitur w brązowe prążki i przeanalizował mapę Krakowa. Wziął swój balisong(3) i szybko ruszył do kuchni by cośprzegryźć.
podczas lotu spał, by być w jak najlepszej formie - w obcym mieście wszystko jest nieco trudniejsze. Gdy wysiadł z samolotu, odebrał go szofer i zawiózł pod Wawel. Zadanie samo w sobie było trywialne - znaleźć cel, wbic mu nóż w płuco przed kościołem mariackim i zniknać. Trudniejsze będzie tylko przedostanie sie niezauważonym do lotniska, ale nie takie rzeczy już robił. Luca stanął pod Wawelem, wciągnął powietrze i splunął na ziemię. nie lubił tego miasta, było dla niego zbyt napchane głupotą i syfem. Nie wiedział dalczego, ale właśnie to czół ilekroć pojawiał się w grodzie Kraka. poprawił kapelusz i marynarkę, poczym ruszył w odpowiednim kierunku. Szedł bardzo powoli, miał dużo czasu, a w dodatku chciał to zrobić w nonszalancki sposób. Im bardziej zbliżał się do kościoła, tym pilniej obserwował otoczenie. Musiał wypatrzeć swój cel w setkach ludzi. Ludzie ci, byli bardzo dziwni; Polacy, Francuzi, Hiszpanie, Niemcy, każdy starał się ubrać orginalnie, przez co wyglądali jak szmaciane lalki w rękach czteroletniej dziewczynki. Szczęśliwi, uśmiechnięci, nawet nie zdjaący sobie sprawy jak kruche jest ich życie. Głupcy. pędzą za różnymi bzdurami jak pieniądze czy miłość, a zapominają o rodzinie i bezpieczeństwie. luca gardził takimi ludźmi, ojciec wychował go inaczej. Ci wszyscy szczęśliwi głupcy żyjąszybko i umierają młodo, podczas gdy on, Luca, żyje w dostatku i bespieczeństwie, może żyć dwa razy szybciej od nich i przeżyć ich synów, pod warunkiem, że w ogóle będą ich mieć. On nie zapomniał o rodzinie,a ona daje wszystko.
Luca dostrzegł swój cel i przerwał rozmyślania. Delikatnie przyśpieszył. Mężczyzna zacięcie rozmawiał przez telefon, negocjujac warunki umowy, gdy spostrzegł pred sobą faceta ubranego w ciemny garnitur i czarną fedorę z białą taśmą. Luca uczylił mu kapelusza lewą ręką, prawą otwierając nóż w kieszeni marynarki. Błyskawicznie znalazł się przy mężczyźnie. Wyciągnął balisong i z wprawą, wbił go między żebra ofiary. Luca poczół mrowienie w prawej ręce, czół jakby coś przesuneło mu siepod skórą. Wrażene to nie było bolesne, i jedyne z czym kojarzyło się Luce, było ukłucie w lędźwiach tuż przed orgazmem. Chłopiec popatrzył na plecy ofiary i dostrzegł, wystającą z nich szeroką, czarną klingę, stworzoną z jakiejś materii, której nie mógł opisać. Krzyk ludzi, wyrwał go z zamyślenia i już po chwili Luca znalazł się w połowie drogi do bramy floriańskiej. W następnej sekundzie był już po drugiej stronie. Dotarł do ulicy i złapał taksówkę.
- Na lotnisko - powiedział szybko.
Luca doskonale wiedział co sięstało i bynajmniej nie był z tego zadowolony. przez większość życia, przekonywał sam siebie, że to nigdy mu sięnie przytrafi. Taryfa zatrzymała się przed lotniskiem. luca wysiadł zostawiając stówę kierowcy. Już po chwili poczół ciężar w kieszeni.
- Kurwa - syknął
________________
1. byc na ostzru - być bezbronnym, być łatwym celem
2. giełdak - ktoś kto zarabia dużo na giełdzie dzięki nieczystym zagraniom
3. balisong - fachowa nazwa noża-motylka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz